wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział 19 - Dziwne rzeczy

Historia świata nagle zatoczyła koło i wróciła do początku. Organizmy w przyszłości żywe, nawet nie zaistniały. Kilka dinozaurów wyszło z podziemi, a pierwszy odcinek "Mody na sukces" właśnie ukazał się na ekranach. A raczej ukazałby się, gdyby wtedy istniały jakiekolwiek ekrany. Przez chwilę jeszcze przeszłość należała do teraźniejszości, po czym przyszłość zajęła jej miejsce. Kilka stworów, których prapraprapradziadkiem był ostatni człowiek na Świecie Nonsensu, z uwagą obserwowało małe stworzenie z notatnikiem i wmiarędługojednaknietakdługojakwiecznepióroniestetypisem, piszące obserwacje na temat zachowania jego właścicieli. Zaledwie sekundę po tym stworki zniknęły, a kolejnym obrazem który mógłby zobaczyć postronny obserwator z innego świata, taki jak ja lub ty, czytelniku, była dobrze uzębiona paszcza potwora morskiego, który znikąd zmaterializował się na środku pustyni. Byłby, gdybyśmy akurat nie mrugnęli.

O dziwo, po otworzeniu naszych oczu, stwór nadal był tam, gdzie się zjawił. Nagle, tuż obok niego, pojawiła się Dalilea. Potwór morski popatrzył na nią ze zdziwieniem. Dalilea popatrzyła na niego z przerażeniem. Potwór morski zamknął oczy. Dalilea zaczęła krzyczeć. Potwór zasłonił uszy. Dalilea przestała się drzeć i spojrzała na potwora. Od kiedy miał uszy? I taki w miarę ludzki kształt? Nastąpiło nagle kolejne przesunięcie w czasoprzestrzeni. Dalilea leżała w lesie, a kostka w kieszeni wbijała jej się w biodro. Obok niej nie było żadnego potwora morskiego, ani tym bardziej człowieka. Była za to postać, kształtem przypominająca ludzką. W czarnej szacie, z kosą w dłoni i ręką swojej córki, Głupoty, w drugiej.
Śmierć uśmiechnął się do Dalilei, co było wielkim wyczynem dla kogoś, kto nie ma mięśni, skóry ani układu krwionośnego. Dziewczyna zemdlała. W tym momencie obok ojca pojawiła się Głupota, wzięła od niego swoją rękę i doczepiła do ramienia (jak przed chwilą pisałam - "<Śmierć> z kosą w dłoni i ręką swojej córki Głupoty, w drugiej"...).
- Tato, ta dziewczynka wydaje się być całkiem fajna. Możesz jej jeszcze odpuścić to całe umieranie? Pobawię się z nią.
- Właściwie i tak mam dużo roboty... Ale o niej nie zapomnę! Chociaż, jakby się zastanowić, to przez nią właśnie ma tyle pracy, więc... - Zaczął Śmierć, jednak nie zdążył dokończyć, bo Głupota mu przerwała.
- Tak! Zacznę zaraz, tylko musi się ocknąć...
- Nie sądzisz, że gdy się obudzi i cię zobaczy w tym lesie, to umrze ze strachu?
- Och, jakoś wytrzyma... Albo dotrę do niej w inny sposób! Faktycznie mogłaby się trochę zdziwić...
W tym momencie Śmierć wyczuł nadchodzący wielogodzinny monolog córki i zniknął, a Głupota kontynuowała: ...więc może ją opętać? Czasem mam wrażenie że już to zrobiłam! Ta dziewczyna ma więcej szczęścia niż rozumu, jak to zrobiła beze mnie naprawdę nie wiem, ale cud, że jeszcze żyje! To jakiś znak od losu, choć to trochę śmieszne, bo mam wpływ na ten los, a  przynajmniej tak mi się wydaje, jednak imię do czegoś zobowiązuje...

A teraz, na mocy mojego autorskiego prawa do edycji i pisania tego bloga, częściowo przez lenistwo, a częściowo z dobrego serca, oszczędzę wam, czytelnicy, dalszej części monologu i tym miłym akcentem (oraz kropką) zakończę ten mocno dziwny rozdział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz