poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 10 - Rozstanie

Dalilea spała sobie smacznie na trawie, kiedy nagle poczuła kopnięcie. I jeszcze jedno. "To mi się śni, jestem w swoim łóżku i nic się nie stało" - pomyślała. Po paru kolejnych uderzeniach otworzyła oczy i zobaczyła najpierw, w dokładnie w tej kolejności: Rafaela, który to kopnął ją właśnie po raz kolejny, a zaraz potem początek wschodu słońca. Wschodu słońca, znaczy że była jakaś piąta rano! Tymczasem chłopak schylił się do niej i z uśmiechem powiedział:
- Wstajemy, kochana, wstajemy! Kto rano wstaje temu co?
- Temu pan Bóg daje? - Spróbowała dokończyć zaspana jeszcze Dalilea.
- Źle! Tego głowa przez cały dzień boleć będzie i właśnie dlatego to ciebie pierwszą obudziłem! - Stwierdził zadowolony z siebie Rafael. Dalilea przewróciła oczami i wstała.
- To co robimy? - Zapytała.
- A skąd ja mam wiedzieć? Chciałem ci tylko zepsuć dzień, nie go zaplanować. - Wzruszył ramionami Rafael.
- To nie w porządku! Skoro mnie tak wcześnie obudziłeś, to teraz się mną zajmij!
- To jest jak najbardziej w porządku. Pragnę ci przypomnieć, że jeszcze wczoraj wywołałaś wielki pożar, który zniszczył całe miasto i pogrzebał trzech moich przyjaciół!
- Przez przypadek!
- Ja też cię obudziłem PRZEZ PRZYPADEK.
Dalilea nie odpowiedziała. Tymczasem do Rafaela podszedł jeszcze zaspany Neil. Dziewczyna mała nadzieję, że może uda się jej usłyszeć ich rozmowę, ale chłopacy odeszli na parę metrów. Po chwili ruszyli dalej, nadal rozmawiając. Dalilea patrzyła za nimi jeszcze chwilę, do czasu kiedy jedna z myśli przebiła się w końcu przez tłok innych i uświadomiła jej, że chłopacy nie zamierzają wcale wrócić. Dziewczyna rzuciła się za nimi najszybciej jak umiała, krzycząc:
- Ej, czekajcie, a co ze mną?
Po chwili dogoniła chłopców i zapytała:
- Gdzie idziecie?
Neil już otworzył usta, by coś powiedzieć, ale Rafael go uprzedził:
- Byle jak najdalej od ciebie. - Mruknął, wbijając wzrok w ziemię. Każdy na jej (tak, ziemi) miejscu cofnąłby się pod wpływem takiego spojrzenia, ale ziemia nie ma oczu i nie mogła tego widzieć, więc kompletnie nieświadoma, że powinna się bać, istniała sobie spokojnie dalej. Tymczasem Dalilea błagała chłopaków, żeby mogła iść z nimi, a właściwie z Neilem, bo Rafael jakoś nie chciał się odzywać i nadal próbował wzrokiem wypalić dziurę w wyżej wspomnianej ziemi. Możliwe nawet, że gdyby tak patrzył przez cały dzień, to nawet mogłoby mu się udać. W końcu zamknął oczy i powiedział powoli i wyraźnie:
- Dalilea. Będę teraz mówił baaardzo powoooli i wyraźnie, żebyś zrozumiała absolutnie każde słowo. Ty. Idziesz. Gdzie. Chcesz. Byle. Nie. Z. Nami! Rozumiesz?
Dalilea pokiwała głową smutno i usiadła na ziemi, zaś chłopacy poszli dalej, nie oglądając się za siebie. Parę sekund po tym, jak Rafael i Neil zniknęli jej z oczu, dziewczyna zaczęła się nudzić, więc wstała, odwróciła się na pięcie i odeszła w przeciwnym kierunku, tak jak jeszcze parę minut temu Rafael, wbijając wzrok w ziemię. Kilka minut później zmieniła zdanie i zaczęła patrzeć w niebo, obserwując pozycję słońca. To ono było teraz jej jedynym towarzyszem podróży. Dalilea czuła się samotna jak nigdy. Nim minęło kilkanaście spędzonych samotnie godzin, zaczęło się ściemniać. Gdyby ktoś spojrzał teraz z oddali, zobaczyłby smutną, przestraszoną dziewczynę, zwiniętą w kulkę na ziemi, nad nią piękny zachód słońca, a w tle dogasające zgliszcza jednego z najpiękniejszych miast współczesnego świata.

1 komentarz:

  1. Sjsjevamsvqkjavqs
    OMG
    Cudowny
    Nie mam pojęcia co mi się aż tak bardzo podoba ale rozdział jest po prostu fsjqnshksikhskqhjjshhkshsh
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    Pobudka>>>>>>>
    Rafael>>>>>>>
    Chyba się w tym zakochałam
    Serio
    I zostawili ją. Bardzo dobrze. Jeszcze coś by się im stało.
    PRZEZ PRZYPADEK
    no ja nie mogę
    Po prostu hajajfajhskqjah
    Moja reakcja na to wszystko: hsnalshakavjqkavsnaknahqn ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń