Dalilea leżała cała mokra obok ciężko oddychającego Rafaela. Nie była pewna, czy to co się przed chwilą zdarzyło jest prawdą, ale, zrozumiała tyle: po pierwsze, właśnie została uratowana przez bezdomnego spod mostu. Po drugie, wywołała jeden z największych pożarów w historii Lądynu. Po trzecie, w tym właśnie pożarze najprawdopodobniej zginęła jej matka oraz mnóstwo innych niewinnych ludzi. Po czwarte, jest niedoszłą miss i najpewniej już dowiedziano się o jej zniknięciu, więc logicznie rzecz biorąc, jest poza prawem.Po piąte: właśnie nastał wieczór, a ona nie ma gdzie przenocować. To był zdecydowanie najgorszy dzień jej życia. Musiała się z tego komuś wygadać, ale jej przyjaciółki najprawdopodobniej spoczywały pod gruzami w dogasającym powoli Lądynie, tak jak jej mama, tata i inne ważne w jej życiu osoby. Ale może, skoro Rafael ją uratował, to jemu na niej zależy i mogłaby mu to wszystko opowiedzieć? Ale najpierw sprawdzi, co u Neila i Ara! Dalilea otworzyła zamknięte dotychczas oczy i zauważyła, że jest sama. Aby móc zaprzeczyć temu faktowi, musiała znaleźć się w towarzystwie, wobec czego wstała i podeszła do Rafaela, przyglądającemu się tępo Neilowi, próbującemu obudzić Ara. Przez chwilę też ich obserwowała, po czym stwierdziła:
- Neil, on nie żyje, jestem pewna. W szkole na przyrodzie uczyli nas, jak rozpoznać nieżyjącego człowieka... - Dziewczyna chciała dokończyć, ale Rafael tak mocno złapał ją za nadgarstek, że zaniemówiła. Po chwili sama zauważyła, dlaczego: jeszcze przed paroma sekundami zrozpaczony, ale nadal pełen nadziei Neil próbował przebudzić martwego przyjaciela. Teraz tylko, niczym pies wierny swojemu panu, oparł głowę na klatce piersiowej Ara i wzrokiem bez wyrazu wpatrywał się w niebo. Dalilea właśnie miała znowu coś powiedzieć, kiedy usłyszała w swoim uchu ostry szept Rafaela:
- Widzisz, co mu zrobiłaś?
- Ale ja po prostu chciałam, żeby znał prawdę! - Broniła się Dalilea.
- No to masz, teraz zna prawdę! Zadowolona?
Dalilea nie odpowiedziała.
- No właśnie. On nie miał nic. Dom, rodzinę i honor stracił już dawno, teraz stracił również przyjaciół. A ty... Ty odebrałaś mu jedyną rzecz, jaka mu pozostała: Nadzieję. - Po tych słowach Rafael odszedł od niej i położył się na trawie, podkładając ręce pod głowę.
- A ja to co? - Zapytała cicho Dalilea, bardziej samą siebie niż kogoś innego. Niestety, Rafael to usłyszał.
- Ty? - Prychnął.
- Tak! - Stwierdziła Dalilea, próbując brzmieć tak żałośnie, jak tylko się da. - Przed chwilą straciłam wszystko, co miałam! Zostałam wrzucona do rzeki! Przez ciebie!
- Tak? Wolałabyś zostać zmiażdżona przez płonące belki? Nie martw się, następnym razem, gdy wywołasz wielki pożar, a prawie wszyscy moi przyjaciele zginą, będę pamiętać, żeby pozwolić na to, byś spłonęła. - Parsknął sarkastycznie Rafael, po czym dodał: - Tylko się nie przezięb, królewno na ziarnku fasoli.
- Nie mam zamiaru wywoływać więcej pożarów... - Powiedziała niepewnie Dalilea. Rafael zerknął na nią spod przymkniętych powiek. Dziewczynę na chwilę wbiło w ziemię: To spojrzenie... Było dziwne. Niebieskie, spokojne, wyrażające jednocześnie "Dziecko, czy ty nic nie rozumiesz? Zachowujesz się jak mała rozpieszczona księżniczka, trochę jak dziewczynka, która wszystko co wie o życiu zaczerpnęła z książek i fantastycznych opowieści... Szkoda, taka wizja świata musiała być piękna, życie nie powinno ci tego robić.", ale też "Żałosne. Jak to możliwe, że ty jeszcze stąpasz po tym świecie!? Jesteś taka... Głupia... Po prostu głupia i naiwna. Ranisz innych, ale tego nie widzisz! Żal mi cię... Żal.". Wszystko to trwało zaledwie ułamek sekundy, a Dalilea nie ruszyła się z miejsca jeszcze przez dobre pół minuty. Dopiero wtedy mogła mrugnąć, poruszyć ręką czy nogą. Jakby się dłużej zastanowić, można by dojść do wniosku, że dopiero wtedy mogła też odetchnąć lub przełknąć ślinę. Nawet serce na chwilę przestało pracować pod wpływem tego spojrzenia. Nagle Dalilei zrobiło się głupio. To było naprawdę żałosne. Rafael miał rację... Z tym przeświadczeniem Dalilea położyła się na trawie i zasnęła. Szkoda, że ta myśl nie dotrwała w niej do rana.
Hmm...
OdpowiedzUsuńŚmierć za śmierć...
Ty zabiłaś mi 3 chłopców, więc...
SPRAWIĘ ŻE ZGINIESZ W MĘKACH 3 RAZY!
Starsznego helloween...
Stoję za tobą
#HappyBirthdayRockyLynch
Xoxo