Pewnego nudnego dnia, koło nudnego miasta Lądynu (jak sama nazwa wskazuje, właśnie w Lądynie lądowali ci, którzy lubili nudę. Nie ma to nic wspólnego z np. nowymi lądami czy przygodami, o nie!), w nudnym domu przy nudnej ulicy z nudnymi sąsiadami pewnej nudnej pani urodziło się dziecko. Matka, z braku weny twórczej, nazwała je Dalilea. Imię co prawda nie oznacza nic nudnego, jednak jest bardzo nudne zarówno w wymowie, jak i w pisowni a w dodatku dwukrotnie powtarza się w nim "l", które, przynajmniej według mnie, jest bardzo nudną literą, wymyśloną zapewne przez kompletnie pozbawionego fantazji autora. W każdym razie, Dalilea była bardzo ładnym dzieckiem, o czarnych, prostych włosach, jasnej cerze i niezwykle błękitnych oczach, tak błękitnych, że nawet czyste niebo wydawało się przy nich bezbarwne. Dziewczyna mogłaby być nawet ciekawą osobą o nieprzeciętnym charakterze, jednak szesnaście lat spędzone w nudnym domu przy nudnej ulicy z nudną matką i równie nudnym ojcem, którego nigdy nie było kiedy był potrzebny sprawiło, że stała się ona tak zwyczajna jak całe miasto. Codziennie wstawała o szóstej, jadła śniadanie, szła do szkoły, gdzie spotykała się ze swoimi nudnymi koleżankami, ciągle tkwiącymi umysłem w przedszkolu, kiedy jeszcze myślało się, że życie jest piękne i kolorowe i można być kim tylko się chce, a sprawiedliwość zawsze wygrywa, wracała do domu, robiła obiad dla siebie i swojej nudnej matki, przygotowywała się na następny dzień, jadła kolację i szła spać. Krótko mówiąc, życie ciągnęło jej się jak papier toaletowy, a w dodatku było tak nieciekawe, jak obraz przedstawiający białego niedźwiedzia wśród zamieci śnieżnej (jeśli ktoś nie wie, ten obraz jest biało - biały, z dodatkiem białego i bieli). Jednego z tych nudnych dni, pod wieczór, kiedy kładła się spać, usłyszała, że ktoś wszedł do domu. Podkradła się więc do drzwi swojego pokoiku i przyłożyła do nich ucho. Przybysz rozmawiał z jej matką. Dalilei z trudem udało się usłyszeć, o czym. Z tego co zrozumiała, gość był kapłanem. Rozmawiał z jej matką o tegorocznych wyborach miss i właśnie niej. Kiedy dziewczyna przyswoiła sobie tą wiadomość, opadła na podłogę i z trudem powstrzymując narastającą panikę, uchyliła drzwi, by lepiej słyszeć. Niestety, nie myliła się. To ona była typowana na miss. Miss wyborów. Najpiękniejszą dziewczynę w kraju. Niedobrze. Nawet bardzo niedobrze, bo miss wyborów, jako najpiękniejsza i najwięcej warta, była składana w ofierze dla bogów, aby zapewnili dobroć i dostatek tym, którzy ją wybrali.
Dalilea wyobraziła sobie ceremonię: Z przodu ona, leżąca w białej, lśniącej sukni, która miała za chwilę zabarwić się czerwienią, na ołtarzu chwały. Tuż za nią główny kapłan, przewodniczący uroczystości, jak zawsze z kryształowym sztyletem w ręku, przeznaczonym tylko dla najwspanialszych miss. Za nim inni, mniej ważni kapłani. Po bokach ludzie, oczekujący na jej śmierć, a wśród nich mama. Zapłakana przez stratę córki, jednak ciesząca się zaszczytem bycia pomocną w uzyskiwaniu dobrobytu i szczęścia dla ludzkości. I ten moment, kiedy kapłan wypowie ważne, nieznane nikomu słowa, uniesie sztylet i opuści go, odbierając jej ostatnią rzecz, z którą chciała się rozstać: życie.
"Nie, to się nie może zdarzyć!" - Pomyślała Dalilea. "To niemożliwe! Na pewno istnieje jakieś proste i wygodne wytłumaczenie" - Pocieszała się dalej. "Bo przecież to niemal śmieszne! Ja jako miss? To... To..." - Myślała. "To jest bardzo prawdopodobne" - Podsunął jej cichy głosik w głowie. "Jesteś ładna, a w każdym razie ładniejsza od twoich koleżanek. Mądra, a w każdym razie mądrzejsza od nich. I w przeciwieństwie do nich nie masz chęci ani dobrego nastawienia do życia, czyli właściwie nic do stracenia!" - Dokończył głos z zadowoleniem. "Ale ja chcę żyć, tylko nie tak!" - Broniła się Dalilea, jednak wiedziała już, że głos ma rację. Czekała ją śmierć. Wiedziała, że wygra. Była bezkonkurencyjna. "Jakie to dziwne: Całe życie dłuży się człowiekowi, a gdy wie już, kiedy umrze, chce wykorzystać każdą sekundę, jaka mu została" - Pomyślała. Głosik potwierdził, dodając, że pewnie i tak jej się to ostatecznie nie uda. Już za tydzień, gdy ogłoszą wyniki głosowania, zostanie wzięta do świątyni i zamknięta w komnacie, na wszelki wypadek, by nie uciekła. Były to tylko zbędne zabezpieczenia, bo jedyna dotychczasowa miss, która próbowała uciec z komnaty, wyskoczyła przez okno, a następnego dnia kapłani odkryli tajemniczą kremowo - czerwoną plamę pod wieżą, na której szczycie mieściło się jej więzienie, jednak fakt, że ma tylko tydzień, był dobijający. Oczywiście mogłaby uciec teraz, jednak jak wytłumaczyłaby to biednej starej matce, bez narażania jej na zawał serca, lub gorzej, narażania siebie na jej gniew? Tak się zwyczajnie nie dało, ale jednak postanowiła coś wymyślić. Kombinowała cały tydzień, aż w końcu, pewnego dnia wszyscy mieszkańcy w odświętnych ubraniach zebrali się na rynku, a w środku tłumu, na wysokim podeście odczytano jej imię. Dalilea popatrzyła przerażona na matkę, która zrobiła minę "naprawdę, nic o tym nie wiem, przykro mi". Dziewczyna pokiwała głową ze smutkiem i weszła na scenę, uśmiechając się i machając do widowni. Tak robiła każda miss, więc lepiej było się przystosować, bo z tego co wiedziała, ci sami łagodni kapłani nakłaniający ludzi do postu i modlitw do bogów, po godzinach stawali się kompletnie innymi ludźmi i w cieniu murów świątyni załatwiali swoje niekoniecznie godne pochwały sprawy. Tak, nie wychylać się to dobry plan. Tak trzymać. Chociaż skoro zostały jej tylko trzy dni życia, aby można było przygotować ją do ceremonii... A niech tam. I tak nie ucieknie. Dalilea uśmiechnęła się szerzej i zaczęła tańczyć po scenie, posyłając widowni buziaki. Jak już być skazywanym na śmierć, to tak prawidłowo jak się da. Kto wie - może ludzie ją dobrze zapamiętają? "Eee... Bez szans." - Parsknął głosik w jej głowie. Tak upłynął pierwszy dzień jej końca.
No i na to czekałam!
OdpowiedzUsuńNareszcie coś co wciąga i nadaje ciekawą akcję!
Sorry, ale poprzedni rozdział miał mniejszego kopa. Ten trochę mnie przeraża (co ty masz w głowie?!) ale i zachęca do dalszego czytania.
Podziwiam odwagę bohaterki oraz jej skromność ;)
Czekam na next